Języki internetów

piesel3

Ostatnio oglądałam Transformersów. A co mi tam, przyznam się bez bicia, lubię się czasem odmóżdżyć w niedzielne popołudnie. Jeden z Autobotów przyznał wtedy, że ludzkie języki znają z internetu. Pomyślałam, że, w takim razie, mieli spore szczęście. Mogli trafić chociażby na profil Doge i tam przyswoić podstawy angielskiego. Dla porządku: Doge, to taki anglojęzyczny Pieseł. A raczej odwrotnie. To nasz Pieseł powstał “z inspiracji” kolegą zza wielkiej wody. Ale ponieważ na tym blogu raczej zajmuję się językiem polskim, właśnie Pieseła a nie Doge wezmę pod lupę. Bo to doskonały przykład czegoś, co na własne potrzeby nazwałam Internetowym Uniwersum Językowym (skrót: IUJ jest tak szpetny, że nie zamierzam się nim posługiwać). Co to takiego? No cóż najprościej mówiąc

Internetowe Uniwersum Językowe to miejsce w sieci (strona, społeczność, forum), w obrębie którego obowiązujące w danym języku reguły ortografii i gramatyki zastąpione są całkowicie lub częściowo innymi regułami.

Jak tak patrzę, to owo „najprościej” okazało się, delikatnie mówiąc, niezbyt proste. Lepiej chyba przejść bezpośrednio do przykładów. Wybrałam trzy (choć jest ich znacznie więcej).

Oda do Radości, czyli uniwersum Pieseła

Kalka, czy nie – językowo Pieseł jest bardzo ciekawy.piesel

  • Operuje równoważnikami zdań i pojedynczymi słowami. W tradycyjnej narracji taki zabieg podkręcałby tempo akcji, dodawał dynamiki.
  • Pojawiają się tu losowo wybierane przysłówki – dużo, wiele, bardzo.
  • Przymiotniki prawie zawsze wzmocnione zaimkiem „taki”. Oba te zabiegi sprawiają, że słowa wydają się ważniejsze niż faktycznie są.
  • „Wow” i „uszanowanko” – rzucane z dowolną częstotliwością. Jedno to czysta ekspresja, drugie może budzić sympatię.
  • Kolejna rzecz: inwersja. Wprowadza do języka trochę radosnego chaosu. Taki odpowiednik psiego machania ogonem.

To w zasadzie chyba wszystko. Oczywiście na skromnych podstawach, można zbudować całkiem niezłe konstrukcje (np. Natasza taka Urbańska). Efekt? Wyrażona językiem nieokiełznana radość Pieseła – chyba najbardziej optymistycznego z internetowych bohaterów. To uniwersum podoba mi się tak bardzo, że lubię odwiedzać je w chwilach ogromnej radości.

 tekst

I chyba właśnie po to zostało zaprojektowane: dla wyrażenia ogromnej, nieokiełznanej frajdy. A teraz wyobraźmy sobie, że Autoboty faktycznie przyswoiły język z uniwersum Pieseła.

Ziemia taka zagrożona. Wow! Uszanowanko dla Witwicky’ego. Wow! Walka wiele. Deceptikony takie groźne. Wow! Efekty takie specjalne. Jeżdżenie dużo.

Ufff….

Dekonstrukcja, czyli uniwersa Starożytnych Bogów Onetu

Klasycy trollowania – Jasiu Śmietana, Antek Emigrant, Czuły Wojtek. Podejrzewam, że byli na Onecie, zanim powstał Onet. Ja zetknęłam się z nimi w 2003 roku, kiedy – jako korzystająca z oferty Netia Noc – błąkałam się po ówczesnej sieci codziennie od 23:00. Już wtedy byli, tworzyli i mieli się świetnie. Mój ulubiony Jasiu doczekał się własnego hasła na Nonsenspedii, podobnie zresztą, jak Antek Emigrant. Ale do rzeczy: przyjrzyjmy się Jasiowi i jego uniwersum. O ile Pieseł miał łatwe do ustalenia zasady gramatyki, o tyle tu panują antyzasady. Nie dotyczą jednak składni – ta jeszcze trzyma poziom. Ale już interpunkcji i ortografii jak najbardziej. Można powiedzieć, że Śmietana dokonał całkowitej dekonstrukcji polskiej pisowni. Ale to – wbrew pozorom – tytaniczna praca. Jednak antyzasady stałyby się szybko zasadami, gdyby stosowano je konsekwentnie. Jasiu zaskakuje więc czytelnika dozując antyortografię z różnym natężeniem. Dwie rzeczy są wspólne dla wszystkich wpisów – rozpoznawalny nagłówek „BES SĘSU” i wciśnięty Caps. Więcej do poczytania tutaj. Optimus Prime z Transformersów po lekcji polskiego wyniesionej z forów Onetu, zacząłby więc rozmowę z Ludzkością od BES SĘSU… a może nawet od CZEŚĆ KOMUSZKI!!! (jak czynił to Antek).  Nie najlepszy początek, prawda?

Spisek rosyjsko-brytyjski, czyli uniwersum Kotów, Które Nie Znają Gramatyki

cojapaczeKolejna kalka z USA. Tam Koty (tzw. LOL Cats) od dawna pytały: „I can has cheezburger?” Odpowiedzią była gigantyczna fala, wręcz tsunami obrazków z kotami, które opatrzone były niegramatycznymi, nieortograficznymi podpisami (tzw. captions, czy – wg. kotów – capshunz). U nas ten trend przyjmował się dość opornie aż wreszcie okazało się, że wystarczy zadać dobre pytanie. Brzmiało ono: CO JA PACZĘ? Serwis Technologie.Gazeta.pl wytropił, że po raz pierwszy mema zamieszczono na nieistniejącej już stronie facebook.pl/nieznamsie, 4 listopada 2011 roku. Czyli w momencie, kiedy LOLcatsy hulały już od dawna.foczka Szybko okazało się, że całkowite olanie polskiej gramatyki potrafi być równie zabawne, jak w przypadku języka angielskiego. Zasady są proste – wypaczamy co się da. Nawet, jeśli słowo żółw ma być zapisane jako rzuuf. Odmiana powinna być równie szalona, jak ortografia. Cechy wspólne? No cóż – natrętna miłość do zamieniania em na ę w czasownikach (I os. L. Poj. R.m, czas przeszły) – POSZŁĘ, ŚMIECHŁĘ, SMUTŁĘ, PACZAŁĘ. Ostateczne wrażenie, jest nieco zbliżone do odbioru dzieł Jasia Śmietany. Próbka stylu? Proszę bardzo (jak widać, nie tylko koty wyrażają się niegramatycznie). peppercatsA na koniec ciekawostka – oba koty – LOLcata i naszego PACZACZA łączy rosyjskie pochodzenie i brytyjska rasa. Słynny miłośnik cheeseburgerów to (jak dowiadujemy się stąd) faktycznie urodzony w 2001 roku Mishel. Z kolei „paczała” prześliczna Heliya z hodowli Peppercats. Przypadek? Nie sądzę? :D Jak mówiłyby Transformersy, gdyby gramatyki uczyły się od kotów?  To już pytanie do Was ;)   ps. Źródła obrazków: Pieseł, LOLcat, Foczka, Heliya, Co ja pacze