O! Wołaczu!

Jedźmy, nikt nie woła. A przynajmniej nie w wołaczu, przypadku wręcz do tego stworzonym a sukcesywnie zapominanym. Przynajmniej, jeśli chodzi o zwracanie się do osób. Tak wynika z moich obserwacji.

Pisząc ten tekst próbuję przypomnieć sobie, kiedy ostatnio ktoś, w luźnej rozmowie, powiedział do mnie: Olgo. Nie „Olga, podaj”, „Cześć Olga”, „Olga, idziesz?”. Ale „Olgo, podaj”, „Cześć Olgo”. „Olgo, idziesz?”. No cóż, nie pamiętam. To jednak o niczym nie świadczy, bo pamięć mam fatalną. Postanowiłam więc sprawdzić chociaż nagłówki maili, żeby dowiedzieć się, czy ktoś jeszcze woła w wołaczu.

Zacznijmy od mailingów. Najczęściej było tak:

endo

Tu oczywiście mieliśmy Endomondo. I dwa błędy na raz. „Witaj OlgA” i wielka litera zastosowana po przecinku.

Kolejno Goldenline i IKEA. Nieco lepiej, bo tylko jeden błąd:

goldenline

ikea

Wtem! Twitter szaleje:

twitter

Nie wymagam oczywiście odmiany mojego pseudonimu (Sloganopisie!) ale już ten odstęp przed przecinkiem. Akurat Twittera nie podejrzewałabym o jakiekolwiek zbędne spacje, czy niepotrzebne znaki. Przecież „less is more”.

Tym razem Zooplus:

zooplus

Firma od razu zdradza swoje niemieckie korzenie. Zwrot Szanowna Pani + nazwisko jest u nas, najdelikatniej mówiąc, mało popularny. Ale nie o tym dziś mowa. Zaczynają całkiem zgrabnie Szanowna Pani. Niestety dalej znów pudło. Ponieważ ja się deklinuję.

O tym samym zapomniał także LinkedIn:

LinkedIn

ignorując całkowicie deklinację, zarówno imienia, jak i nazwisk. (Przy okazji możecie zaobserwować, jak ogromną popularnością cieszę się na tym serwisie.)

Nieco inaczej wybrnął z tego pewien organizator biegów ulicznych:

sportevo

Odmiana poprawna, jest nawet mała litera po przecinku, ale są nieco poza konkurencją, bo sprawdzałam raczej, czy autorzy newsletterów radzą sobie z moim imieniem i nazwiskiem.

Szczerze mówiąc, byłam już o krok od pomyślenia, że po prostu „nie da się”, że „sorry, ale takie mamy algorytmy”. Ale jednak udało się to jakoś serwisowi Allegro. Brawo:

allegro_wolacz

Oczywiście, żeby nie było zbyt różowo, słowo „cześć” powinno zaczynać się wielką literą. Ale szukałam wołacza, a nie stuprocentowej poprawności. I oto on – dorodny okaz. Ale samotny.

Może lepiej będzie, jeśli przejrzę wiadomości od znajomych i współpracowników?

Nieco lepiej. Choć nadal wołacz pozostaje rarytasem. Nie zamierzam tu nikogo cytować. Nie w tym rzecz. Najważniejsze są wnioski. Dość ponure dla miłośników wołaczy.

Z drugiej strony, mam taką teorię, że język jest jak walec i rozjeżdża wszystkie nierówności, usuwa to, co staje się zbędne, choć ładne i poprawne. Jeżeli „Olga, podaj” jest równie zrozumiałe, co „Olgo, podaj”, to walec językowy prędzej czy później może rozjechać to całe zamieszanie z deklinacją.

Już teraz mówienie w wołaczu wydaje mi się nieco zbyt oficjalne.  I czasem świadomie z niego rezygnuję, żeby odbiorca nie skupiał się na „dziwnym brzmieniu” swojego imienia, ale na tym, co powiem mu po przecinku. Co ciekawe, już przy zdrobnieniach moje odczucia są nieco inne. „Piotrusiu podaj X” jest zgrabniejsze niż „Piotruś, podaj X”.

Mam jednak pełną świadomość, że równie dobrze mogę napisać „lubię placki” – będzie to tak samo subiektywne, jak powyższe wynurzenia o tym, co zgrabne a co nie. Póki co wołacz obowiązuje i wszelkie „wydaje mi się zbyt oficjalny”, „brzmi zgrabnie czy niezgrabnie” pozostaje tylko moim własnym odczuciem.

 

ps. A na koniec jeszcze taka perełka z moich mailowych archiwów.

Dżender?

sklepzoo

  • http://krkpartnerzy.pl/ Piotr Konopka

    Jak na zawołanie odezwał się Payback z mailingiem, gdzie jest i wołacz i mała litera po przecinku. Szapo ba czy coś tam

    • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

      Zdecydowanie „szapo” i do tego jeszcze „ba”. Nie ma tu kontrowersyjnego „Witaj”, imię jest poprawnie odmienione i jeszcze ta mała litera po przecinku…