Obraź sobie social media. Antyporadnik.

Ostatnio pisałam, jak zrazić do siebie współpracowników. Mam nadzieję, że pomogłam. Nie ma za co.

Przemyślałam jednak temat i uznałam, że praca to za mało. Jest jeszcze jedno miejsce, w którym znajomi upchani są jak sardynki i wystawieni idealnie na nasz atak. To Internet. Dlatego dziś kolejny odcinek poradnika. Tym razem podpowiem Wam, jak poobrażać sobie wszystkich za pomocą mediów społecznościowych. Proszszsz.

1) Nie pozwól myśleć o rzeczach małych, kiedy ty myślisz o Wielkich. Pamiętaj: zawsze gdzieś jest wojna, głodują dzieci, ktoś kogoś zabija, wydarzają się wypadki. Generalnie świat jest strasznym miejscem i twoi znajomi powinni o tym pamiętać. Pod zdjęciem ich roześmianego bobasa, dobrze jest więc wrzucić jakąś fotkę z kampanii społecznej na rzecz chorych dzieci. Wrzucają śmieszny filmik ze zwierzakiem? Przyatakuj ich z grubej rury jakąś martwą foką. Ktoś może się bronić, że przecież rozumie takie rzeczy, wspiera rozmaite organizacje, jest wege, jest pacyfistą, więc co ma jeszcze zrobić? Milcz wyniośle, albo przypuść ponowny atak.

2) Pokazuj, że kochasz siebie. Lajkuj swoje posty, pisz komentarze pod wrzuconymi przez siebie linkami. Obrażaj się natychmiast, kiedy ktoś zwróci ci uwagę, że to mało fajne. A kiedy dodatkowo wrzuci ten obrazek.

This-is-you-liking-your-own-status

natychmiast usuń chama z listy znajomych.

3) Nie miej dystansu do siebie  – obrażaj każdego, kto dotknie twojego ego. Nawet jeśli będzie to dotyk subtelny, jak muśnięcie motylim skrzydłem. Na przykład, ktoś śmie zauważyć, że w znakomitej recenzji, jaką wyprodukowałeś pojawił się błąd, czy nieścisłość. Dajmy na to pomyliłeś imię aktora. Wytocz na tego komara swoje najcięższe działa. Drugi raz będzie siedzieć cicho, z pokorą mnąc przed tobą czapkę.

4) Nie czytaj ze zrozumieniem i kłóć się w związku z tym całkowicie nie na temat. Dajmy na to, kolega, zapalony kinomaniak wrzuca informację, że właśnie ma za sobą maraton z Władcą Pierścieni. Poucz go, ze maratony są niezdrowe, lepiej biegać na 10 kilometrów maksymalnie. Podziel się przy tym swoimi doświadczeniami ze sportem i szczegółowo opisz kilka kontuzji.

5) Regularnie zapraszaj do gier i aplikacji. Nie, tego punktu nawet nie mam siły rozwijać.

6) Generalnie zapraszaj (już nie tylko do apek, ale także do kontaktów) kogo się da. W sumie wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy, jesteśmy więc rodziną!

7) Nawracaj! Oczywiście niekoniecznie na religię. To było by zbyt proste. Weź pod uwagę także filozofię życiową, poglądy polityczne, dietę, sport et cetera. Nie dawaj żyć innowiercom. Wyobraźmy sobie, że ofiara wrzuciła klasyczny food porn przedstawiający schabowego z ziemniakami i surówką. Ileż pola do popisu. Możesz zaatakować od strony dietetycznej („Mięso? Ty morderco” albo „Potem nie mów, że masz kłopoty ze zdrowiem”, „Tłuszcze i węgle – BLE! Zastanów się, wiosna idzie!”), politycznej („Nadal tak beztrosko bądź za partią X to za moment będziesz jeść same ziemniaki, smacznego!”), religijnej („No nieźle sobie dogadzasz – w poście takie frykasy, przemyśl to.”), sportowej („Ja to tyle już od rana spaliłem na treningu… A ty kiedy na siłkę wpadniesz?”) czy ogólnie lajfstajlowej („Znów z żoną w knajpie? A nie wiesz, że najlepszy obiad to jedzony z rodzinką? Kiedy postarasz się wreszcie o dzidziusia, co?”). Niech mu ten schabowy w gardle stanie!

8) Hołduj zasadzie „nie znam się, to się wypowiem”. Bądź ekspertem od medycyny, prawa, finansów, wychowania. Nie daj dojść do głosu faktycznie wykształconym w danym kierunku. Albo podsumowuj ich wypowiedzi tekstami: „O… powiedział, co wiedział” (kiedy ekonomista wyjaśnia ci jak komu dobremu, że właśnie pomyliłeś pojęcia PKB i PNB), „Ty nie masz moralnego prawa, żeby o tym mówić, bo na tym zarabiasz”(jeśli farmaceuta wżenia ci kity o (nie)działaniu suplementów), „Odsyłam do wikipedii” (do lekarza wyjaśniającego ci, że nie, to nie wygląda na objawy raka).

9) Tysiące konkursów a w każdym Ty, Twoja rodzina, przepis na szarlotkę, pies, czy chomik. Znajomych traktuj jak farmę lajków. Nie raz na ruski rok. Codziennie, do końca świata i o jeden dzień dłużej. Jeśli twoje wezwania przechodzą bez echa, nie bój się o sobie przypominać w prywatnych wiadomościach – np. „Jeszcze nie kliknąłeś na moje zdjęcie w konkursie Papieru Toaletowego Puppini, to już ostatni dzwonek! Do wygrania jest 6 rolek papieru a dziecku tak bardzo zależy!!!”

10) Bądź bliżej. Jeśli ktoś doda cię do swoich kontaktów, traktuj to jak wejście do rodziny. Albo co najmniej zjedzenie z kimś beczki soli. Poznaliście się na konferencji czy szkoleniu i z założenia wasza znajomość miała polegać na wymianie branżowych newsów? Nie szkodzi. Dorwij zdjęcie, na którym oznaczono znajomego i napisz, jak do bliskiego kumpla: „o widzę, że niezła biba, nawet laski wyrwaliście, no, no – następnym razem wbijam do was.” Fajnie? No to już jak dla kogo. Dla ciebie na pewno a przecież o to w życiu chodzi. Lvl expert – faktycznie wbij na bibę. Zdjęcie oznacza przecież zaproszenie, prawda?