Powrót damy

lady

Scena pierwsza

Staliśmy w równym rzędzie na przejeździe kolejowym. Ja i gimbaza. Ja na rowerze, oni sauté. Ja po prostu rozpływałam się w upale, oni wymieniali jeszcze jakieś spostrzeżenia („no i k*wa zamknięte a ch*j nie jedzie” – to chyba najbardziej błyskotliwe zdanie dyskusji). Nagle jednej z nich, dziewczynie na oko lat szesnaście-siedemnaście, superzgrabnej, ośniewającej wręcz (jak te małolaty to robią, no jak?), z długimi włosami podkreconymi w modne fale i z wąskim papierosem w prześlicznych ustach, zebrało się na amory i przylgnęła całym swym perfekcyjnym ciałem do kolegi, który miał SWAG, za chude, długie ręce i wyraz znudzenia na twarzy. I rzekł:

Weź się k*o jeb*a odsuń.

Przyznam, że musiałam odwrócić się od nich w trybie pilnym, gdyż oczy nieco mi się przesadnie rozszerzyły a że mimikę mam nad wyraz (niestety) bogatą, w takich chwilach można ze mnie czytać jak z otwartej księgi. I to, co by przeczytali na pewno by im się nie podobało. Zwłaszcza, że reakcją na słowa chłopaka był śmiech. Rechot wręcz. I to z ust dziewczęcia płynący.

Scena druga 

Okolice warszawskiego liceum. Jednego z tych lepszych. Elitarnych wręcz. Często akurat tamtędy przechodzę, ale teraz widziałam ich pierwszy raz. Ona bez makijażu, delikatna uroda, taka, którą się odkrywa a nie dostrzega. On jak z obrazka. Ona coś mówi gestykulując. On – chyba chcąc ją uspokoić dotyka na sekundę jej dłoni. Na sekundę, bo ta dłoń mu ucieka i oboje oblewają się rumieńcem, jakiego dawno nie widziałam. Nawet nie zdają sobie sprawy, jak pięknie wyglądają. A ja zapewne nawet nie zdaję sobie sprawy jak wiele między nimi emocji. Idę dalej,

Po co przywołałam te dwie sceny?

W sumie bez sensu, cnota zawsze współegzystowała z rozwiązłością i nic w tym dziwnego. Intelektualiści pięknie kontrastowali z bezmyślnym tłumem. Elity z plebsem (i nie mówimy tu o dualiźmie bogactwa i biedy ale raczej mądrości i beztroskiej głupoty). Tak było od wieków i tak będzie. Społeczeństwo potrzebuje różnorodności, nie czepiam się. Boli mnie jednak fakt, że to pierwszy model jest ostatnio promowany.

Znana blogerka modowa rozkracza się malowniczo na tylnym siedzeniu samochodu, będąc żywym przykładem, że da się potraktować hasło jogurtów Danone „oddaje tobie, co kryje w sobie” jako życiowe motto. Na drugim biegunie mamy starojapońską moralność nakazującą damom wiązać sobie nogi podczas seppuku, żeby nawet po śmierci nie wyglądały nieprzystojnie. Normalności szukajmy jednak gdzieś pośrodku, da się ją znaleźć.

Tylko chyba coraz trudniej w świecie, w którym Krystyna Kofta wydaje powieść Suki (tym czułym określeniem nazywając grupkę pracownic mediów) i w wywiadzie dla Wysokich Obcasów tłumaczy, że to określenie już w zasadzie przestaje być pejoratywne.

Słowo „suka” nabrało dzisiaj innego znaczenia. (…)  Gdy kobiety mówią jedna o drugiej: „A to suka! Tej to się udało!” albo „Ale suka, świetnie wygląda!”, to według mnie to słowo zawiera w sobie podziw. Czasem zastępuje „laskę”.

Przepraszam bardzo, ale…

WAT?

JiBdfjcP48I

Nie, żadnej kobiety, z sobą włącznie nie nazwałabym suką. Raz przeszło mi to przez myśl w totalnej rozpaczy w stosunku do dziewczyny, która dała mi mocno do wiwatu. Sama się skarciłam w myślach, zawstydziłam koszmarnie i więcej nawet przed sobą do tego nie wracałam – aż do teraz kiedy przywołuję przed Wami tamten żal i wstyd. Nie. Nie ma suk. Osoba, która mi zaszkodziła, jak mi się dziś wydaje, sama wówczas bardzo się bała, czuła niepewnie i traciła grunt pod nogami. Strzelała więc jadem na oślep raniąc każdego. Ostatnio z trzeciej ręki dowiedziałam się, że wyraża się o mnie w samych superlatywach. Jesteśmy kwita.

A jednak tak, to słowo się pojawia. Jest promowane. Podobnie jak wulgarne pozy. Jak odkrywanie zbyt wiele ciała (przy czym do zakuwania wszystkich w pasy cnoty i zakładania burek mi daleko). A ja tęsknię za damą.

Pamiętam, jak do kampanii pewnego samochodu z bardzo wysokiej półki, potrzebowaliśmy zdjęcia kobiety. Miała być jak ten automobil: elegancka i z klasą. Broń Boże nie wulgarna. I zaczęły się gorączkowe poszukiwania w gotowych katalogach (tzw. stocki). Bezskutecznie. Ostatecznie po obejrzeniu masy przesłodzonych lub wulgarnych dziewczyn, rekomendowaliśmy sesję zdjęciową.

Bo portret damy jest dziś rzadki i bezcenny wręcz.

Rzadkość nie wynika z braku modelek. Po prostu dużo modniejsze są kobiety epatujące seksualnością. Delikatnego erotyzmu Ingrid Bergman z Casablanki prawie dziś w mediach nie widać. A szkoda.

Bo nie wiem jak wam, ale mi się to dziadostwo przejadło. Męczą mnie roznegliżowane dziunie mówiące z jakimś idiotycznym – zapewne podsłuchanym u celebrytek – akcentem

Bo wEsz, faSet to ma być k*wa faSet nieee?

Nie. Facet ma być dżentelmenem. Ty popraw dykcję, zsuń nogi i bądź damą. A zresztą, niczego ci dziewczyno nie wmuszam. Nie jestem wojującą ateistką, wegetarianką to i nie będę wojującą obrończynią moralności. Wolnoć Tomku w swoim domku.

A mój osobisty domek wygląda tak, że:

Propozycje, żebym „używała życia” i znalazła sobie faceta na jedną noc, albo na kilka, bez zobowiązań (podobno to ma nawet nazwę – toyboy) budzą mój wewnętrzny (i to z najgłębszych głębi) sprzeciw.

Faceci, którzy za szybko próbują wejść w kontakt fizyczny (przy czym poradnikowa trzecia randka to za szybko), budzą moją wewnętrzną niechęć i agresję.

Wolę prawdziwego, solidnego, staropolskiego kaca po winie pitym przy miłosnym zawodzie niż (jak sądzę) kaca moralnego po kontakcie z kolesiem, który ni mnie grzeje, ni ziębi.

I wreszcie – czuję, pani Kofto, że gdyby ktoś nazwał mnie suką, to przepłakałabym wieczór a nie cieszyłabym się, że to „prawie jak laska”.

NOPE NOPE NOPE

images

Nie mam jednak najmniejszego prawa mówić Wam jak żyć, ani co uważać za słuszne. Więcej – mam poczucie, że mogę przesadzać. Może to być trochę mechanizm obronny singielki, rozwódki, która – mimo, że mamy XXI a nie XIX wiek, zawsze będzie na celowniku podejrzeń, że to ta, co się, no wiecie, prowadzi. Więc ja, no wiecie, prowadzę się jakby na przekór tak, że realnie grozi mi raczej śmierć w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch kotów niż w męskich ramionach. Jeśli jednak, mimo wszystko, Was też jakoś uwierają dziewczyny zadowolone z tego, że nazywa się je sukami, straszne nastolatki w rozkrzyczanych grupkach, których autentycznie bardziej boję się niż chłopaków w tym samym wieku, czy wezwania, by chrzanić moralność i rozpalać każdą noc, przyłączcie się do mnie.

Bo nie wierzę, w jakieś masowe ruchy, ale wierzę, że świat to każdy z nas. I jeśli chcesz  powrotu damy, to jedyna możliwa opcja, to samej się nią stać. Mi jeszcze daleko. Jeszcze przeklinam. Jeszcze zdarza mi się nie zareagować zgodnie z zasadami savoir-vivre’u, albo za bardzo odsłonić to i owo, ale nie od razu Kraków zbudowano. Jedno wiem na pewno. I mam nadzieję, że kiedyś zrozumie to też pani Kofta – nie będę suką. EOT.

 

Obrazek tytułowy – źródło Wikimedia Commons

 

 

  • Tomasz Sadowski

    Nie to, zebym gimbusa bronil, ale nie wiadomo czy ostatnią rzeczą jaka od niej uslyszal nie było na przyklad „Weś kuffa te witki choooyou zabierz ode mnie dobaaa??”. Poza tym dla nich to nie sa przekleństwa tak jak ty je rozumiesz. To po prostu codzienny, naturalny jezyk. A te epitety to taki rodzaj czulych słówek w nowoczesnym. Oczywiście pozostaje kwestia jakich slow w takim razie uzywaja kiedy rzeczywiscie chca sie zranic? Mysle, ze na tym poziomie umyslowym to zadnych. Od razu leja po mordzie i nie ma zadnych watpliwosci co do zawartosci tak zamanifestowanego przekazu.

    • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

      Ale dajżesz spokój, język polski ma tyle możliwości, że nie trzeba od razu z k’wami wyjeżdżać, zwłaszcza do dziewczyny. Chociaż właściwie, przyjmijmy, że to uniwersum językowe tak ma. Nie będę tu oszukiwać, że reklama nie klnie. Klnie. Strasznie, Szewcy się przy nas rumienią. Chodziło mi jednak przede wszystkim o to, że nawet gdyby powiedział „Dalibóg, weźże się waćpanna usuń na stronę”. To ona w tym momencie powinna się srodze zasromać. Po czym zerwać wszelkie kontakta. IMHO.

      • Tomasz Sadowski

        Wtedy ona spojrzalaby na niego wielkimi oczyma i pomyślała „Cóżem to za mięczaka sobie wybrala?” :)

        • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

          To już nie mój rewir. Ja lecę na dżentelmenów. I, jak pisałam, nikogo do tego nie przekonuje na siłę (więcej fajnych dla mnie ;D)

          • Tomasz Sadowski

            To rzadka cecha. A to oznacza? Ze nie rozpowszechnila sie poniewaz inne taktyki gwarantowaly wiekszy sukces prokreacyjny. :)

  • Tomasz Sadowski

    I co to jest SWAG?

    • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

      stajl, lans, wygląd godzien uwagi, sylówa na propsie. Mogę jeszcze długo jakem copy, ale z tego każdy już coś wybierze. :D

      • Tomasz Sadowski

        Ale to jakis akronim speszal łepon cos tam cos tam?

        • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

          „Wygląd godzien uwagi” :)

  • http://srogo.me/ Michał Nierebiński

    Przyznam, że czuję się skonsternowany, gdy widzę w rubryczce „O sobie” na Twitterze, FB czy gdzie indziej „Jestem wredną suką/biczą”. Rozumiem, że jakiś perwersyjny lęk przed światem każe się stroszyć i być wrednymi, ale żeby od razu nazywać się suką?

    • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

      Ja nawet nie wiem, czy to lęk, czy poza zapożyczona od gwiazdek i gwiazdeczek typu Doda (która jest teraz już chyba passe, ale zawsze się znajdą inne). Ale masz rację. I to przyznawanie „jestem wredna”, „jestem chamska i dobrze mi z tym”, „niezła ze mnie sucz”. Rany, serio jesteś, dziewczyno? Są z takimi hasłami kubeczki, koszulki, jakieś tam inne badziewia. I jednak ktoś to kupuje. A ja mam odruch smutnowymiotny.

  • http://www.spesalvi.pl/ Spesalvi

    Trafiłem tu przypadkiem, choć powiadają, iż przypadków nie ma, ale zauroczony tak formą, jak i treścią, pozostanę z pewnością na dłużej jako czytelnik wierny i platonicznie rozkochany. Tu, kierowany instynktem samozachowawczym, podkreślę jeszcze słowo „platonicznie”, iżby moja Przyszła Mądrzejsza i Piękniejsza Połowa nie musiała stać się sprawczynią przemocy domowej.

    • http://www.sloganopis.pl Sloganopis

      Uwielbiam stan platonicznego zakochania i staram się w takim pozostawać :D także rozumiem w pełni! Dziękuję bardzo i pozdrawiam zarówno Ciebie, jak i Przyszłą Mądrzejszą i Piękniejsza Połowę :D