Sztuka odpuszczania

W internecie łatwo podnieść sobie ciśnienie. Wystarczy wziąć udział w dyskusji. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się ktoś, kto ma zdanie przeciwne i będzie go bronił do krwi ostatniej (nawet, jeśli gdzieś w międzyczasie zorientuje się że nie ma racji). Część nie zaprzestaje walki nawet, kiedy przyznasz się do błędu. Są też dyskutanci na tyle sprytni, że w trakcie jednej rozmowy kilka razy zmienią zdanie, tak, aby zawsze stać w opozycji. To już wyższa szkoła jazdy. Nie ważne jednak na kogo trafisz, zawsze będzie ktoś on duty, gotów sprawdzić jakie może być twoje maksymalne tętno. A przecież świat (przynajmniej ten cyfrowy) mógłby być oazą łagodności. Wystarczy, żeby więcej osób nauczyło się po prostu odpuszczać. Olewać. Dawać sobie siana.

Zebrałam przykładów rzeczy, które wzbudzają ogromne emocje – całkowicie niepotrzebnie. Kieruję je do Anonimowego Internauty. Wierzę, Drogi Czytelniku, że Ty nim nie jesteś. I że się ze mną zgodzisz.

 

10 rzeczy, którymi na serio nie musisz się przejmować, Anonimowy Internauto

1)      Cudza religia

Pamiętam dyskusję na Foch.pl rozpętaną pod takim oto listem. Tradycyjnie najciekawsze dzieje się w komentarzach. Mamy tam chociażby rozdzieranie szat, ponieważ część ateistów zasiądzie za stołami, a niektórzy nawet będą śpiewać kolędy. No tu aż po prostu tym i owym coś się w środku rozpukło. Śpiewać kolędy! We własnym domu! Nie narzucając się, nie drąc ryjów na pół osiedla! Bo lubią ich melodię, przypominającą dzieciństwo! Straszne. Od-ra-ża-ją-ce! Aż chciało by się zapytać – co konkretnie zmieni w życiu tej czy owej fakt, że ateista zamilknie w święta? Przecież i tak by go nie słyszała?

Nie rozumiem też, jak komukolwiek może przeszkadzać, że ktoś deklaruje głęboką wiarę i chodzi do kościoła. Któregokolwiek. Jak to wpłynie na Twoje życie, Anonimowy Internauto? Nijak? Więc daj wyznawcom wszelkich religii święty (nomen omen) spokój.

Uwaga – nie mówimy tu o sprawie wpływu tego czy owego kościoła na państwo, na prawo, na wychowanie dzieci. To już faktycznie dotyka każdego rozmówcę osobiście. I można zabrać głos we własnej sprawie. Ale śpiewanie kolęd, takie, czy inne spędzanie niedzieli, poszczenie albo unikanie zabawy? No kaman.

2)      Cudza dieta

I nie chodzi mi tu o rozważania na temat przetwarzania żywności, czy tego jak traktujemy zwierzęta, ale o zwykłe komentowanie tego, co kto lubi jeść. Komentowania bardzo zaangażowanego.

Czy na serio aż tak zależy Ci, tajemniczy, nieznajomy Internauto, żebym dostarczała swojemu organizmowi wystarczająco dużo białka? Bo, jako biegająca wegetarianka, mam takie właśnie wrażenie.  Zresztą przesadna troska widoczna jest na wielu forach. Niezależnie od zadeklarowanej diety, można spodziewać się ataku zaniepokojonych: „Jesz mięso? Umrzesz w męczarniach asap”, „Jesteś wege? Poczekaj, zobaczysz! Doczekasz się!”, „Odchudzasz się? Na bank wpadniesz w anoreksję/bulimię/jo-jo”, „Nie odchudzasz się? Ty kaszalocie!”. Po co? O ile nie udzielasz faktycznie konstruktywnych rad, opartych na solidnej wiedzy, po prostu odpuść. Lepiej idź coś zjeść.

3)      Cudze plany matrymonialne

I znów, podobnie jak w przypadku diety – każde rozwiązanie jest złe. Singiel usłyszy, ze jest Piotrusiem Panem, podłym babiarzem, że nie umie kochać et cetera. Singielka – wiadomo: zdzira albo stara panna, albo stara zdzira. To różnie. Małżeństwo – „na pewno będzie cię zdradzał”, „tyle się słyszy o rozwodach”, „pewnie katole, co jak wpadną to tylko ołtarz, he he”. Oczywiście najsensowniejsze jest pytanie – a cóż Cię to panie Anonimowy obchodzi? Ale to zwykle dolewanie oliwy do solidnie buzującego ognia. A tak serio – drogi, nieznajomy Internauto: czy cudze wybory i potrzeby zmieniają coś w Twoim życiu? Coś czuję, że nie bardzo. Więc może – patrz punkt 2. – idź coś zjeść.

4)      Cudze plany prokreacyjne

Kontynuacja poprzedniego wątku, tylko dodatkowo podszyta troską o nasze emerytury. Tu chciałam zatroskanych zapewnić – nie dostaniesz, drogi Anonimowy Internauto, tych swoich kokosów, choćbym rodziła regularnie całe życie. Nie tak się ta baśń baje. Ale tłumaczenie tego nic nie da. Na szczęście spływa to po mnie, podobnie jak argumenty, że nie umiem kochać, nie jestem prawdziwą kobietą, ba! w ogóle nie jestem istotą ludzką, jeszcze będę płakać, sama nie wiem, że tak na serio chcę dzieci. Nie chcę – nie mam. Tyle.

W drugą stronę: przykro się czyta wszelkie głosy w sprawie:

  • jednego dziecka („wyrośnie cham”),
  • dwojga dzieci („w dzisiejszych czasach lepiej mieć jedno ale solidnie w nie inwestować!”),
  • trojga („wpadliście, albo jesteście nienormalni”)
  • i więcej („patologia!”).

Nie patologia. Cudze wybory. I na serio nie musisz się nimi przejmować, panie Anonimowy.

5)      Cudze hobby lub jego brak

Artykuł o ludziach podróżujących z psem oznacza, że w komentarzach pojawi się wylew jadu na psy, podróże, ludzi (true story). Artykuł o biegaczach – wysyp domorosłych kardiologów i ortopedów zalecających kanaping i telewizoring jako jedyne dopuszczalne sporty. I odwrotnie: kiedy mowa o beztroskim lenistwie, w komentarzach zacznie się przekrzykiwanie prawie-że-trenerów dotyczące najróżniejszych aktywności, które należy wykonywać od zaraz, zamiast beztrosko leżeć z książką lub gapić się w niebo. Cudzy sposób spędzania czasu tak wiele zmienia w Twoim życiu, Anonimowy Internauto? Poważnie?

6)      Cudzy portfel

Patrzcie, jaką torebkę sobie kupiła – grzmi tabloid wskazując na aktorkę. A w komentarzach pogrom.

Szczerze? Zarobiła, to kupiła. Tak, to aż takie proste. O ile nie mowa o ludziach, którym sami płacimy (politycy, urzędnicy), albo o kwestii uczciwości (jeśli ktoś kradnie, to nie ma co go po główce głaskać) to dobrze byłoby zamknąć jadaczkę i nie komentować. Może dla aktorki zarobienie na tę torebkę oznaczało konieczność spania po 4 godziny na dobę. Albo moczenia się w lodowatej wodzie bo to „konieczne do sceny”. A może przyszło jej to łatwo bo ma talent i szczęście. Nie Twoje małpy, nie Twój cyrk, panie Anonimowy. I nie ma znaczenia, czy jest to osoba ze świecznika, czy znajoma znajomych.  Nie masz prawa zaglądać jej do portfela i komentować tego, co tam znalazłeś.

7)      Cudze łóżko

„Geje? Obrzydliwe!” „ Idź być lesbijką gdzie indziej!” „Jak to MOŻLIWE, że oni poszli do łóżka bez ślubu?!” A tak poważnie: czy czyjekolwiek łóżkowe wybryki wpływają na Ciebie? Czy beztroski przedślubny seks sąsiadów sprawia, że twoja wiara upada? Czy fakt, że gdzieś tam para gejów zamieszkuje razem, powoduje, że krowy Ci mleka nie dają? Czy zakochująca się w sobie para lesbijek sprawia, że kury Ci się nie niosą? Zdradzę ci sekret, drogi Anonimowy: seks uprawiany przez obce osoby nie wpływa na twoje życie. Nie próbuj więc wpływać na niego.

8)      Cudza kariera

Sąsiadka zdecydowała, że będzie „mamą domową”. Że mąż zarabia na tyle dużo, by utrzymać rodzinę, a ona poświęci się wychowaniu dzieci, gotowaniu, sprzątaniu itepe, itede. Inna znajoma to straszliwa korpo-sucz. Nie ma rodziny, zwierzaków, nawet roślinka jej zdechła na oknie, bo nikt nie podlewał. No potwór, nie kobieta. Co ona robi ze swoim życiem? Oba te ekstremalne przypadki trzeba omawiać na forach szukając klakierów (i, niestety, łatwo ich znajdując). Biadolić nad tym, że sąsiadka się nie rozwija. Płakać nad brakiem wolnego czasu koleżanki z korpo. Przy okazji marnować swój własny na roztrząsanie cudzych wyborów, które całkowicie Cię nie dotyczą. Poważnie, Internauto, daj ludziom iść własnymi drogami. I nie pluj im jadem pod nogi.

9)      Cudzy wygląd

Aktorka przytyła? Trzeba to koniecznie napisać już to w durnym artykule, już to w komentarzach – może ktoś przeoczył ten, jakże ważny dla ludzkości fakt. Znajoma schudła – trzeba wejść na stosowne forum i to opisać z dziką satysfakcją „a wiecie, że znajoma schudła i wyszły jej wszystkie zmary” (w miarę, jak pojawiają się komentarze podobnych Tobie estetek, możesz dodawać kolejne szczegóły). A może po prostu olać cudzy wygląd, o ile nie jest to bliska Ci osoba, z którą nagle dzieje się coś niedobrego? Spróbuj przez miesiąc, drogi Anonimowy Internauto i sprawdź, jak bardzo zmieniło się twoje życie i świat dzięki temu, że nie oceniasz cudzego wyglądu. Wcale? No popatrz.

10)   Cudza głupota

Zawsze będą mądrzejsi od Ciebie, zawsze będą też głupsi. Nie wyleczysz ich wszystkich, tak jak mądrzejsi nie wyleczą Ciebie. Więc po co się szarpać? Po prostu odpuść. Sobie i innym.

 

 

Źródło obrazka w slajderze: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Orage_%C3%A0_Annemasse.jpg