Tębul króla Deloda

Tym razem tekst o tekstach, których nie idzie zrozumieć. A przynajmniej nie tak, jak życzy sobie tego twórca i wykonawca. Przykłady? Proszę bardzo.

Życie, życie jest nobelon

Oryg. Życie, życie jest nowelą (wyk. Ryszard Rynkowski/słowa Jacek Cygan – POWAŻNIE?)

Ta fraza doczekała się już swoich memów. A nawet profilu na fejsie

Brawo!

Swoją drogą dziwię się, że akurat ten fragment utworu zyskał taką popularność. Przecież, to raczej

Czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo

uderza fatalną gramatyką i a całość poziomem wierszy z późnej podstawówki (moje czasy)/wczesnego gimnazjum (czasy obecne).

Tym niemniej, znany stał się ów tajemniczy „nobelon”. Czym jest? Chyba nikt nie wie. I niech tak zostanie.

O dzięki mi Delodzie

Oryg. Po cienkim idę lodzie („Daleki brzeg” wyk. Natalia Kukulska/Słowa: Marek Dutkiewicz)

Koleżanka przesłała mi to przesłyszenie z adnotacją, że Delod to zapewne jakiś bóg. Zgadzam się. To dobre imię dla boga czegoś-tam. Albo dla króla. „To były czasy rządów Deloda Groźnego”. Mniam. Dziękuję Ci, MM.

Wlokę tębul przez Włocławek

Oryg. Wlokę ten ból przez Włocławek („Kocham cię jak Irlandię” Kobranocka/ Słowa:Andrzej Michorzewski)

Z tą piosenką zawsze miałam pewien problem. tebulminiNie słyszałam tekstu, muzyki, niczego poza seplenieniem

a ty się temu nie dziwiSS, wieS dobZe co było by dalej…

(pierwszy refren jeszcze OK, ale im dalej, tym gorzej). Seplenienie strasne.

Moja koleżanka, z kolei, miała kłopot innej natury. Była przekonana, że podmiot liryczny z jakiegoś powodu ciągnie przez Włocławek tajemniczy tębul. Dorobiła sobie do tego ideologię, że tębul to rodzaj plecaka. Brzmi całkiem sensownie, prawda?

Opowiadałam tę historię innej znajomej, a ona zaskoczyła mnie swoją własną interpretacją tego samego fragmentu:

 

W Lockhentenbowl przez Włocławek

Oryg. Wlokę ten ból przez Włocławek („Kocham cię jak Irlandię” Kobranocka/ Słowa: Andrzej Michorzewski)

Tu z kolei nie było wleczonego plecaka, ale irlandzkie miasto Lockhentenbowl. Bohater miał się tam, według mojej koleżanki, znaleźć przez coś, co wydarzyło się we Włocławku. Czyli był „w Lockhentenbowl przez Włocławek”. Seems legit.

Jesteś zerem, białym żołnierzem

Oryg. Jesteś sterem, białym żołnierzem („Biała armia” Bajm, Słowa: Beata Kozidrak)

Złe metafory są złe. A w tym kawałku jest ich zatrzęsienie. Na zdrowy rozum w tym przesłyszeniu mojego kumpla jest tyle samo sensu, co w oryginale. Jesteś sterem? Serio? No kaman!

Edit: Kolejny znajomy przyznał się właśnie, że:

„Jesteś sterem…” zawsze słyszałem jako: „Jesteś serem…” . I w pewnym momencie przygnieciony tym kretynizmem, wytłumaczyłem sobie, że to ma być „Jesteś Sirem…” w języku ponglish.

Przez akademię ch…a gości

Przez akademię ku jakości (Orange LipDub, Słowa: Autor nieznany)

Zło a nawet złoooo w czystej postaci, czyli korpopiosenka. Co kilka lat taki kwiat przecudnej urody wycieka do internetów i budzi powszechną wesołość, przy zażenowaniu najbardziej zainteresowanych, czyli wykonawców utworu. Poważnie, ile jeszcze takich LipDubów musi się pojawić, żeby skończyć to raz na zawsze?

ic_stontHej, marketingowcu, to nie działa. Albo inaczej – działa ale nie do końca tak, jak ci się zdaje. I nie, nikt nie chce brać udziału w twoim nowym, super projekcie. Po prostu boją się powiedzieć IĆ STONT bo masz za sobą zwykle zgodę Tego i Owego.

Enyłej. Poza tym że LipDub jest bardziej Lip niż Dub, w 100% zasłużył by pojawić się w tym zestawieniu. Sporo osób słyszy w tym „Przez akademię ch..a gości” i faktycznie coś w tym jest.

I dwa bonusy

Łyżwiarz wie, że kotek odkopał prezent

Szacun dla tych, którzy tego typu kawałki spisują/tłumaczą ze słuchu. No chyba, że robi się to z taką swobodą jak tutaj. Jedno wielkie, mega śmieszne przesłyszenie. TRZASK TUTAJ & indżoj

 Siury w piórach

Jak widać, nie tylko teksty piosenek dostarczają materiału, jeśli chodzi o przejęzyczenia. Znajomy podpowiedział mi ten fragment i znakomite „siury w piórach”. A tak serio: co pelikany TUTAJ mówią? (właściwy tekst 0:13)

 

Jakie mogą być powody naszych przesłyszeń?

Zakładając, że to nie wina słuchacza, znalazłam kilka. Proszszsz…

Zacznijmy od tego, że na jedną Osiecką, czy Świetlickiego, przypada bimbalion tekściarzy złych. Złych nie tylko językowo

„Ale wtedy możesz zacząć spadać w dół”,

nie tylko ze względu na grafomańskie ciągoty

„Sępie miłości, nie kochasz”

ale także złych bo piszących coś, co może sobie wyglądać dobrze na papierze, ale nie nadaje się do zaśpiewania.

Kolejna sprawa to dykcja. Mam wrażenie, że jej ćwiczenie to rzadkość. Coraz częściej także wśród spikerów radiowych, czy różnej maści szansonistów. Efekt? W radio mamy teksty wypowiedziane w sposób tragiczny „szit za szitem” a części piosenek nie rozumiemy.

I ostatni powód, jaki przychodzi mi do głowy, to zła aranżacja dźwięku. Linia melodyczna i wokal chowają się pod sekcję rytmiczną i jest jak jest. Czasem to zabieg celowy, kiedy głos ma być tylko instrumentem. Ale częściej to chyba jakieś nieporozumienie. Jak w dużej części polskich filmów, kiedy odgłosy tła potrafią zagłuszyć dialogi.

A Wy, Drodzy Czytelnicy? Macie jakieś „przesłyszenia”?