Zraź do siebie współpracowników. Antyporadnik.

wkurzPodczas ostatniego biegania w lesie zarobiłam gałęzią po facjacie. Stąd na świat patrzę z lekkim przymrużeniem oka. Dosłownie (ale i w przenośni). I właśnie dlatego zdecydowałam, że napiszę antyporadnik pracowniczy.

Nie wypieram się – częściowo bazuje on na moich doświadczeniach z małych i dużych firm. Sporo w nim też wniosków, jakie wyciągnęłam ze zwierzeń znajomych.  Albo po lekturze jakichś tam artykułów. Także nie ma sensu doszukiwać się podobieństw do „osób i zdarzeń”. Po prostu odpuść. I delektuj się. I przyswajaj. Z przymrużeniem oka oczywiście.

Przejdźmy zatem do adremu. Jak zrazić do siebie współpracowników? W małej i dużej firmie. Równych i nierównych stopniem. Ze swojego i nieswojego działu. Oto 10 złotych zasad. Zaręczam, że jest ich znacznie więcej. Ale te wystarczą. Lecimy:

1)      Nie szanuj cudzej pracy

Jest przecież taka prosta. Taka nieważna. Podkreślaj to, prosząc jednocześnie o jej wykonanie. Chlapnij na czyjeś biurko plik dokumentów o wadze powyżej kilograma, po czym prychnij: „Oj weeeź, przecież to robota na pięć minut.” Zgaś copywritera: „Już nie przesadzaj – przecież hasło to dwa-trzy słowa.” Zdyskredytuj pomocników „Przecież wy TYLKO wyłożyliście towar na regałach.”

2)      Nie pozwalaj innym planować

Pozwól, żeby projekt dojrzał u ciebie w komputerze i wyślij informację do wszystkich o jego pilnej realizacji dopiero kiedy jest „za pięć dwunasta”. Zrób piekło, kiedy okaże się, że mają inne priorytety, zaplanowali inaczej czas. W podobnym trybie zwołuj zebrania, albo domagaj się półgodzinnej rozmowy przez telefon.

3)      Śledź postępy prac w czasie rzeczywistym

Nie musisz być przełożonym, by domagać się od współpracowników bieżącego raportowania. Śmiało! Wyślij maila i natychmiast zadzwoń z pytaniem, czy został on przeczytany. Niech cię nie zraża zmieszanie osoby odbierającej telefon, która próbuje wmówić ci, że za chwilę, że właśnie robi coś pilnego albo wychodzi na spotkanie. NIE – ODBIERZ MOJEGO CHOLERNEGO MAILA TU I TERAZ. Dobrze. A teraz przeczytajmy go wspólnie przez telefon. Na koniec rozmowy zapowiedz, że już, już idziesz do rozmówcy, by wspólnie „pochylić się nad tematem”. Nie przyjmuj do wiadomości, że „nie w tej chwili”. Przyjdź i dosłownie pochyl się nad tematem. A konkretnie nad ramieniem osoby, która „ogarnia temat”. O ile możesz – sap głośno. Wpatruj się łapczywie w monitor. Nie odejdź do końca projektu.

4)      Szanuj swoje prawo do zachowania milczenia

Informacja to siła. To władza. Nie dziel się z nią pochopnie! Na przykład okazało się, ze z braku odpowiednich funduszy – projekt zdechł. Nie mów o tym pracownikom innych działów. Niech robią swoje i kontynuują prace nad martwym projektem. Ty zajmij się nowymi wyzwaniami.

5)      Bądź pomocny

Niech twoje rady spływają na innych jak balsam. Doradź handlowcom jak sprzedawać, nawet, jeśli twoje doświadczenie handlowe sprowadza się do przeprowadzenia jednej aukcji na allegro, po której dostałeś pozytywa, tylko dlatego, że ręka rękę myje. Wyjaśnij księgowej, ze się nie zna (w odróżnieniu od twojego szwagra). Lvl expert – wskaż szefowi błędy w zarządzaniu. Na konkretnych przykładach.

6)      Bądź Ojcem Sukcesu

…nawet, jeśli twój udział w projekcie ograniczył się do przypadkowego wejścia na jedno ze spotkań grupy roboczej, po którym to wejściu powiedziałeś „oj sorry” i zniknąłeś przez nikogo nie zauważony.„Ale żeśmy się narobili z tą inwentaryzacją” – rzuć przechodząc koło nieprzytomnych kolegów z administracji. Oni i tak już widzą jednorożce rzygające tęczą – nawet nie zdążą zaprotestować, a ty poczujesz się lepiej. „Aleśmy się napracowali nad tym logo!” – rzuć do grafika, poklepując go protekcjonalnie po plecach. „Ciężko było nam zdobyć tego klienta” – ogłoś zdumionym handlowcom. Bądź zawsze wśród wygranych.

7)      Bądź überasertywny

Asertywność jest taka fajna i modna. Kto nie jest asertywny, ten frajer. A ty przenigdy nie możesz wyjść na frajera. Dlatego bądź überasertywny. Nie pomagaj. Z zasady. Nikomu. Koleżanka ma gorszy dzień i prosi o przeczytanie przygotowanego dokumentu, żeby się upewnić, czy niczego nie pomyliła? Prychnij, że to jej obowiązek. Dodaj słowo zasrany – niech wie, kto jest bossem na dzielni. Kolega ogarnia kilka spraw na raz i wygląda jak biurowy odpowiednik indyjskiego bóstwa. Prosi cię, żebyś podrzucił mu jeden dokument z drukarki, skoro koło niej przechodzisz. Zrób mu awanturę. Niech znajdzie kwadrans, by wysłuchać, jak bardzo dotknęła cię jego prośba. Bądź z siebie dumny!

8)      Bądź jak leśny strumień

Czyli szemraj. W tak zwanych kuluarach. Nigdy nie mów wprost. Najlepiej zadawaj pytania:„Nie sądzisz, że coś jej się brzuch zaokrąglił?”,„Zoba, zoba, co oni tak często gadają ze sobą? Hłe hłe hłe.”.Niczym ten strumyczek drąż wytrwale najtwardsze skały. Przykład? Nawet nie otwierając tabelki głośno wzdychaj , że znów przesłano ci beznadziejne dane. Po kilku miesiącach twoje otoczenie będzie miało wyrobioną opinię o osobie, która te dane podsyła. Grejt dżab, masta!

9)      Bądź świadomym obywatelem

Pozwól, by twoje przekonania polityczne wpływały na pracę – „lewakowi w życiu ręki nie podam”, „lol, mam gadać z X, tym katofaszystą?”. Staraj się tez traktować miejsce pracy jako Hyde Park i wygłaszaj zaangażowane przemowy ZA lub PRZECIW, na przykład przy ekspresie do kawy. Rzucaj przy tym obficie nazwiskami swoich adwersarzy – nawet, jeśli podpadli ci tylko tym, ze kiedyś, niechcący przyznali się na kogo głosowali.

10)   Nastaw się odpowiednio

Ten podpunkt w zasadzie powinien być na początku, bo jego realizacja jest niesamowicie ważna już w momencie, gdy po raz pierwszy przekraczasz próg nowej firmy. Uznaj a priori, że wszyscy, których poznasz „to nie ludzie, to wilki”. Albo stosuj zasadę, którą kierowali się towarzysze Eryka Wikinga

Nie po to znosiliśmy trudy podróży, żeby się teraz przyjaźnić.

Nastaw się na wyścig szczurów i bezpardonową walkę o stołki. A potem się na nią żal.

Do dzieła!